My One Little Word 2020

Zainspirowana pomysłem Natalii z fix up studio postanowiłam i ja podzielić się swoim małym – wielkim słówkiem na 2020 rok. W zeszłym roku powzięłam słowo „JA”. Z jego rozumieniem, a tym bardziej wypełnianiem było bardzo różnie. Natomiast w tym roku chcę, aby towarzyszyła mi ODWAGA.

 

ODWAGA to dla mnie dość trudne słowo. Przynajmniej w chwili obecnej. Na pierwszy rzut oka wydaje się zupełnie OK. To słowo to nośnik nowych wydarzeń i rzeczy. Coś pozytywnego. Ale co jeśli te małe-wielkie zmiany są przerażające? Gdy nie wiadomo od czego zacząć, a na czym skończyć? Jak polubić odwagę? Czy może to małe słówko być czymś nie dla mnie?

ODWAGA kojarzy mi się w chwili obecnej z większą liczbą pytań niż odpowiedzi. Czasem myślę, że tylko chodzę i pytam, a los nie daje mi tych upragnionych odpowiedzi. Tak jakby droczył się i specjalnie uczył być coraz bardziej odważną. Nie dawał wyboru, aby nią nie być. Stawiał coraz wyższe poprzeczki w relacjach, pracy, codziennych sprawach. Jakby sprawdzał, ile jeszcze zniosę i kiedy powiem: basta!

ODWAGA nie jest tylko dla odważnych. Właśnie dziś, paradoksalnie wydaje mi się, że to słowo jest dla tych drugich. Tych maluczkich, słabych, tupiących wciąż nogą i niecierpliwych. Czyli tak jakby…dla mnie. Dla tych, których bycie ponad innych i robienie wielkich rzeczy jest czymś ciężkim. Dla tych, których czasem codzienna odwaga przerasta. Którzy zapominają języka w gębie i nie wiedzą co dalej. Co mają zrobić Ci, którzy muszą być odważni, bo życie tego po prostu od nich wymaga, a gdyby mogli, to usiedliby gdzieś w kąciku i płacząc, przy zaciśniętym gardle, powiedzieliby, że wcale nie chcą czynić wielkich kroków dla ludzkości. Chcą robić coś maleńkiego dla siebie. Ale niestety nie mają wyboru i muszą być odważni. I nie akceptują tej odwagi, bo im strasznie ciąży, i to nie tylko na żołądku. Nie akceptują jej, bo sami jej w życiu nie wybraliby, gdyby wiedzieli z czym to się wiąże.

Może to wszystko brzmieć dość tajemniczo. Może być niezrozumiałe dla Was. A może właśnie ktoś w tym małym-wielkim słowie odnajduje się tak samo, jak ja się w nim staram odnaleźć? Może jest tu również ktoś kto stara się zaakceptować odwagę, ale sam niestety jej nie wybrał i musi się dostroić, jakby do głównego instrumentu rozpoczynającego tę grę, zwaną życiem?

ODWAGA. Nie jest dla mnie czymś pozytywnym. Może z czasem taka być. Jednak na początku boli niemiłosiernie, wyciska dużo łez, złości, buntu. Odwaga uczy pokory. Akceptacji tu i teraz, nie na hurra i raz dwa. Odwaga zamiata mi pod dywan wszystkie argumenty na nie, bo przychodzi znienacka i robi chaos.

Jednak…Gdyby nie ona, z pewnością nie byłabym w miejscu, w którym jestem obecnie. Nie zrobiłabym tylu pięknych i trudnych rzeczy i nie przeszłabym tych wielu stresujących sytuacji, które nauczyły mnie kim tak naprawdę jestem w obliczu spontaniczności i podejmowanych wydarzeń. Odwaga uczy mnie stawiania własnych granic, dobrych i sprawdzonych tylko w moim sercu i ciele. Daje sygnał o tym, ile jeszcze będę w stanie znieść. A na końcu zaskakuje wynikiem tego, ile faktycznie zniosłam. Oczywiście więcej niżbym się podjęła. Moja relacja z nią jest love-hate. Szczerze? Bardziej to drugie. Jednak wynik zysków i strat jest paradoksalnie na plus. Ale… z czasem. Także w tym roku moim słowem będzie wybrana przeze mnie ODWAGA. Dziś, ja ją wybieram, a nie ona mnie. Do boju!

 

Marta Róża

Marta Róża

Cześć i czołem! Jestem Marta Róża. Piszę i robię zdjęcia z serca, mieszkam w Warszawie i cieszę się, że zawitałeś do mojego świetlikowego świata. Więcej o mnie przeczytasz w zakładce "O mnie".

O mnie

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *