Są czasem takie spotkania…

Są czasem takie spotkania, które zmieniają nasze życie  Bez patosu i kokieterii, serio serio!

***

Na co dzień sobie żyjemy, nie wiedząc nawet, że każdy maleńki wybór i krok w życiu to jakaś decyzja, która tworzy gałąź do kolejnego kroku i kolejnej decyzji. Lepszej, gorszej, czasem ciężko nam pewnie to oszacować. Rozwiązania przychodzą po długim czasie, a patrząc wstecz, nie można doszukać się początku.

***

Ten początek z Anett…Pamiętam jak przez mgłę. Poznałam ją w jej urodziny, wpadając ze znajomymi do Krakowa. Spontanicznie i autostopem . Nie wiedziałam, że wyjazd na chwilę z miejsca, w którym wtedy mieszkałam pokaże mi za jakiś czas moje życie z innej strony. Że będę musiała wyjść ze skorupki swojego ciasnego światka i zmierzyć się ze sobą i tym światkiem. Prawda jest taka, że przeprowadziłyśmy naprawdę wieczory i dnie rozmów o naszych życiach. Były łzy, były śmiechy, była złość i cholerne wyrzucanie temu światu. Po prostu. Ale z każdej takiej rozmowy wracałam bogatsza! Mimo że czasem obie stwierdzałyśmy przed sobą, że życie jest cholernie niesprawiedliwe i że Ktoś tu chyba pomylił się rozdając karty tego życia. Że fuj, be i w ogóle to wszystko bez sensu. Czasem pewnie też już same nie rozumiałyśmy o co chodzi i jak to wszystko ugryźć. Gdzie koniec i gdzie początek? Brzmi to enigmatycznie, ale tak było. Jedna wielka mgła, w której czasem pojawiały się promyki słońca.

***

Ta fotografia to dla mnie kwintesencja tego, że siła i delikatność to drugie i trzecie imiona Anety. I ktoś mógłby stwierdzić, że przesadzam. Ale wchodząc w ostatni piątek do nowego Domu Anett, wiem, że nie przesadzam. Wiem, że bycie w naprawdę czarnej „D” bez nadziei na jutro jest czasowe. Że życie każdego ma swój własny bieg, scenariusz, tudzież plan. Że są wybory, które podejmujemy czasem zupełnie nie myśląc, że to są jakiekolwiek wybory. A są. Także chcę tylko powiedzieć, że każdy zasługuje na swój skrawek zielonej nadziei, uśmiechu, dobra, przytulenia i bycia, życia, istnienia. Serio! Uff. Tyle. Ktoś może nie zrozumieć, ale nie mogę jaśniej, naprawdę nie mogę 

I oczywiście muzycznie: https://youtu.be/Eiwi9dAPurA 💚

Marta Róża

Marta Róża

Cześć i czołem! Jestem Marta Róża. Piszę i robię zdjęcia z serca, mieszkam w Warszawie i cieszę się, że zawitałeś do mojego świetlikowego świata. Więcej o mnie przeczytasz w zakładce "O mnie".

O mnie

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *