Kilka samochodowych przemyśleń

Mknę sobie właśnie autem na ślub wspaniałych ludzi, którzy przebyli do siebie bardzo, ale to bardzo długą i krętą drogę. I jeśli ktoś czasem sobie myśli, że świat o nim zapomniał i w ogóle nic aktualnie nie ma sensu, ładu i składu, to zapewniam, że to bujda na resorach. Bo ten świat w końcu upomni się i o was w odpowiednim czasie 💛

I jak patrzę na moją pannę młodą, to nie mam wątpliwości, że dla tych, którzy myślą, że już wszystko skończone, to w jednej sekundzie wszystko może się odmienić. W każdym momencie można trafić na właściwą, najlepszą dla siebie drogę. I być szczęśliwym, po prostu. Czuć pod sercem, że to droga dla nas. A to szczęście nie oznacza Disneya, ale deszczowe i słoneczne życie. Po prostu.

Jeśli jedziesz autem, jak ja teraz, to nie wyskakujesz z niego na autostradzie, ale ufasz kierowcy (kimkolwiek byłby on), że jednak bezpiecznie dowiezie Cię do celu. Bo przecież głupio byłoby wysiąść na tej autostradzie. Oczywiście można, ale po co?  Czasem może szalona prędkość wciska Cię w fotel lub denerwuje wręcz powolnością, jest za duszno lub na przemian za zimno, ale zaciskasz zęby i jedziesz tym autem dalej. Mrukniesz coś czasem, wkurzysz się na kierowcę, ale dalej siedzisz obok i czekasz aż Cię dowiezie. Do jakiegoś punktu. Niekoniecznie celu. Może być to tylko punkt przed celem. I tak samo jest z tymi wątpliwościami, że świat zapomniał o kimś  Prędkość nie jest najważniejsza, a właściwie w ogóle nie ma nic do rzeczy. Liczy się cel! 💛

Na pewno coś Wam pokażę! Stresuję się jak zawsze najbardziej na świecie. Do czego to doszło, żeby panna młoda uspokajała fotografa? 😂

Marta Róża

Marta Róża

Cześć i czołem! Jestem Marta Róża. Piszę i robię zdjęcia z serca, mieszkam w Warszawie i cieszę się, że zawitałeś do mojego świetlikowego świata. Więcej o mnie przeczytasz w zakładce "O mnie".

O mnie

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *